"Pewnego dnia"
Pewnego dnia włócząc się jak Piotruś Pan po niebie ujrzałem człowieka umierającego nad Wschodnią Zatoką I rzekłem do niego - wiatło, co czyni nas przyjaciółmi orłów, zmieniło nasze rany w interwał chmur, powolny i pełzający, spokojny i smutny w tym niebiańskim więzieniu rzeczy. A on odrzekł: - Niebo jest straszne! Niebo odciemnia ! Hermes ze skrzydłem u stopy jest starcem w Chinach ! Spoczywa niezwalczony wśród pączkujących chmur i upadłych liści wiatru' Gdy moje zmęczone ręce podtrzymują odwianą spódnicę nocy ! A omszałe stopy depczą porty dnia ! Zostawiłem umierającego człowieka, gdyż musi on wciąż umierać Samotność nie położy swej kojącej dłoni na jego smutnej twarzy. że nawet się nie zbudzicie, I pójdę, i będę wędrować po świecie, i nigdy mnie nie znajdziecie. I nie wezmę ze sobą nikogo, tylko tego małego chłopaka, co wczoraj na schodach płakał i bał się wrócić do domu, a dlaczego - to tego nie chciał powiedzieć nikomu. I jeszcze weźmiemy ze sobą tego czarnego kota, co miauczy zmarznięty na progu i każdy odpycha go nogą, i nie chce go wpuścić do środka. I to nie obchodzi nikogo, że on tak płacze na progu. I jeszcze weźmiemy ze sobą te dwa uschnięte drzewa, co nigdy nie były zielone i chciały uciec do lasu od kurzu i od hałasu, i żeby ptak na nich usiadł, i żeby im zaśpiewał. I będziemy tak szli i szli drogami, lasami, polami, i każdy dzieciak, i każdy pies będzie mógł iść razem z nami. I będziemy tak szli i szli Przez wsie, przez miasta, przez góry, Przez morza, przez gwiazdy, przez chmury, aż kiedyś, po latach wielu, staniemy wreszcie u celu. I będzie tam ciepła ziemia i dużo, dużo nieba, i każdy będzie miał to, czego najbardziej mu potrzeba. I na zielonej trawie różne zwierzęta będą się z nami bawić w berka i w chowanego. I nikt nikogo nie będzie się bać. I nikt z nikogo nie będzie się śmiać. I każdy będzie rozumiał każdego. I będzie wspaniale! Tak! I niczego nie będzie nam brak! I tęsknić nie będę wcale! I tylko czasami, czasami pomyślę, że było by dobrze, że może byłoby dobrze, gdybyście wy byli z nami...