"Toast Œwiętokradzki"



Żem nieraz wchodził z wami w złośliwość zażyłą, 
Mistrze zgrzytów i chrzęstów, z których pieśń się czyni, 
Więc mi dano się o was zadumać w świątyni, 
Gdzie już nic się nie staje, prócz tego, co było... 

Tu wybucha z witrażów tak tęczowy płomień, 
Że ty bogu, a tobie bóg wyda się tęczą, 
I obydwaj, zarówno pełni oszołomień, 
Posłyszycie, jak wasze westchnienia współdźwięczą. 

Lecz ja dłoń świętokradzką wyciągam w rozblaski 
Aż po kielich, drzwi złotą dwutarczą strzeżony!... 
Na dnie jego krwi Pańskiej koral zaczajony 
Ustom, skorym do wina, nie poskąpi łaski!
-- 
Publikacja pobrana z serwisu www.poema.art.pl



Autor - Leśmian Bolesław



<< powrót