"* * * [boże na wysokości i ty kochany]"



boże na wysokości i ty kochany może to pierwsza i ostatnia modlitwa w ciemności niewypowiedzianego słowa braku wiary niech się dzieje co się ma dziać i oto właśnie się modlę skoro nie ja tworzę swój dzień i noc skoro niedotykana niedotknięta mimochodem rzucam spojrzenia obcym mężczyznom gdybym mogła uwierzyć nie bałabym się tego dnia w którym pozwolę czyjemuś ciału wejść we mnie ale po to tylko żeby aż do płaczu triumfu bolało to cudze pragnienie i wtedy pełna okrucieństwa jakie dane jest tylko kobietom będę szeptać twoje imię niechcący ale tak żeby słyszał i cierpiał jak ja będę cierpiała że nie jest tobą że to nie twoje ręce tak misternie rzeźbią bruzdy na moim ciele że to nie ty szepczesz najczulsze świństwa jakie dać może tylko miłość że to nie ty aż do krzyku rozpaczy chcesz mnie poczuć dotykając niedotknięta która z uśmiechem wybaczającym chłopięce zapatrzenie lekka wstaję i idę dalej



Autor - Czekanowicz Anna



<< powrót