"Hermes, pies i gwiazda"



Hermes idzie przez świat. Spotyka psa.
- Jestem bogiem - przedstawia się grzecznie Hermes. Pies wącha 
jego nogi.
- Czują się samotny. Ludzie zdradzają bogów. Ale zwierzęta 
nieświadome i śmiertelne, oto czego pożądamy. Wieczorem po 
całodziennej wędrówce usiądziemy pod dębem. Powiem ci wtedy, 
że czują się stary i chcą umrzeć. To będzie kłamstwo potrzebne, 
abyś lizał moje ręce.
- Owszem - odpowiada niedbale pies - będę lizał twoje ręce. Są 
chłodne i mają dziwny zapach.
Idę, idę. Spotykają gwiazdę.
- Jestem Hermes - mówi bóg - i wydobywa jedną ze swych 
najpiękniejszych twarzy. - Czy nie chciałabyś pójść z nami na 
koniec świata? Postaram się, aby tam było przeraźliwie i abyś 
musiała oprzeć głowę na moim ramieniu.
- Dobrze - mówi szklanym głosem gwiazda. Wszystko mi jedno, 
dokąd idę. A z tym końcem 'świata to naiwność. Niestety nie ma 
końca świata.
Idę. Idę. Pies, Hermes i gwiazda. Trzymają się za ręce. Hermes 
myśli, że gdyby drugi raz wyruszał szukać przyjaciół, nie byłby taki szczery.
-- 
Publikacja pobrana z serwisu www.poema.art.pl



Autor - Herbert Zbigniew



<< powrót