"Pragnienia"



Co dzień kochając cię płaczę, tęsknię za tobą -- patrząc, oczy mi popieleją, wiedzą, że nie zobaczą. A z ciebie gorycz płynie jak w niebo dym spokojny, dzień jak liść kruchy się zwinie i ptak, co w śpiew niezbrojny. Przysiadają na mnie modlitwy przelotne, ach, przelotne. Elementarne bitwy, trwożne, samotne. Uczę się ciała na pamięć i umiem. Widać dusza jest jeszcze, która kłamie, a we mnie śmierć porusza. Po snów kipieli ciemne) szukam cię, tak się spalam, ręce mi nadaremne jak ptak, co gniazdo kala. I może by w milczeniu i w cierpieniu by może, cóż, kiedy nocy grożę, niedowidzeniu. I takim ci ja hardy jak ręce, co rycerzom przypinają kokardy, w których siłę nie wierzą. I takim ci ja mocarz, że kiedy słów nie trzeba, nie umiem stworzyć nieba miłością w oczach. czerwiec 42 r.



Autor - Baczyński Krzysztof Kamil



<< powrót