"Zapach"



Wszystko wam oddam tylko nie te trawy 
Łąk pokoszonych i cień pod modrzewiem. 
Szuwarem pachną zamulone stawy 
I coś gadają. Co takiego? Nie wiem. 
Cały dzień chodzę, przysiadam w tym cieniu 
I to, co widzę, powtarzam bez związku: 
Piasek, zielone kamyki w strumieniu, 
Łąki i stawy - i znów od początku. 

Dopiero nocą, gdy idziemy skrajem 
Rzęs ponadwodnych w blady księżyc z wosku 
Zgaduję nagle, że idę mym krajem 
I trawy pachną i więdną po polsku.
-- 
Publikacja pobrana z serwisu www.poema.art.pl



Autor - Wierzyński Kazimierz



<< powrót