"Skowronek"



Padł granat i rozburzył ten stary kantorek,
Przy którym płakał Gustaw po stracie kochanki, 
Spłonął w Września płomieniach kolumnowy dworek, 
Ten z czarnym fortepianem dworek z \"Warszawianki\". 
Ciche domy dzieciństwa, gdzie się błogo śniło, 
Książki niegdyś czytane z płomieniem na twarzy, 
Wszystko, wszystko, co nasze, do kości z cmentarzy, 
Wydane na zagładę lub w proch się zmieniło. 
I tylko tak jak zawsze, kiedy błyśnie dzionek, 
Nad rolę we mgłach całą i nad stare drzewa, 
Wysoko, aż do nieba wznosi się skowronek 
I tę samą co zawsze piosnkę swoją śpiewa.
O! ptaszku, który śpiewasz w Żelazowej Woli! 
Niech głos twój dzwoni ciągle nad wiosenną ciszą, 
Nad każdym, który cierpi, nad wszystkim, co boli 
Szczęśliwi, ach szczęśliwi, którzy ciebie słyszą!
-- 
Publikacja pobrana z serwisu www.poema.art.pl



Autor - Lechoń Jan



<< powrót