"Ludzie"



Czy w poniedziałek, czy to w niedziele,
ale zawsze nas wiele.
O poranku wstajemy, jemy i do pracy idziemy.

W południe, gdy słońce bije cudnie
a ptaki wesoło śpiewają
i w obowiązkach naszych nas rozpraszają,
to znowu posiłek nam podają.

Wieczorem monotonia ta sama,
tylko przeciwna jak z rana,
bo weseli już nie wstajemy,
tylko do spania zmęczeni idziemy.

Morał z tego wiersza taki,
że ludzie niczym głupie raki,
rozumu nie mają
tylko instynktu codzienności używają.



Autor - Chrustowski Kamil



<< powrót