"Nokturny (1)"
Bólu przyjście gdy stuka w kość moją jak w drzwi. Jak los. Kościanym palcem póki się nie poddam. Póki nie otworzę. I bije między brwi i jak majtek z książek wrzeszczy na mnie g o d d a m. Furie liści spadłych sucha piana sztormu obłoków szarpanina trzask ginących wraków --- noc gdy alchemiczka cjanki warzy z bromu grynszpan dosypuje do wywarów z maku. Wreszcie ranek pogodny. Poranek bez radości początek dnia i drogi długiego konania. Gdy ruchem wyślizgowym odchodzi ku przeszłości bez znaku bez spojrzenia bez głosu pożegnania. Saint-Mande, 30 października 1956