"Ballada o lęku"



Zbliża się do nas lęk: ma twarz ze śniegu zielonego jak fosfor lub kość spróchniałego drzewa. Wkłada nam do ust dłoń i już jemy ją wysysając jakby z sopla sok idący do serca. Daje nam swej pić krwi i szpik mózgu wyjeć musimy mu z czaszki aż dno o zęby zazgrzyta. Wiemy, że to jest krew, co nie przyjmie się w naszych żyłach, żeby mogły nią do woli oddychać. Wiemy, że to jest szpik jak krew trujący: po nim nasze trzewia będą w głos zawodziły: zdrada! Ale lęk jak ból nie być już nie może: nas bez niego nie ma i on bez nas nie przeraża.



Autor - Wojaczek Rafał



<< powrót