"Czy ja mogłam w wątłych ustach unieść taka miłość"



Nieskończenie beztroska gdzieś na kresach doby tak zasnęłam - nareszcie nie w Twoim śnie, lecz w swoim! - Nagle się obudziłam naga z sennych objęć koszmarnych rąk- bełkocąc sen ze snu, tę myśl: ojciec a Bóg już siedział w nogach łóżka - w rękach trzymał nocną koszulę - moją! - sama przez sen ją zdjęłam? - Krzyknęłam, oczy dłonią bezmyślną zakryłam: gdy znów odkryłam- mądry Bóg Już na mnie nie czekał. - Na pewno na koszuli obłoku odleciał że już jej ani w nogach nie znalazłam ni nigdzie. - Wiedz: po to do krwi w dziąsłach gryząc pióro piszę ten list, by smutną nagość zakryć choć takim listkiem



Autor - Wojaczek Rafał



<< powrót