"* * * [Kochankowie moi umarli poeci]"



Kochankowie moi umarli poeci Gryzą ziemię u mych stóp. Chłodem wciskają się pod kołdrę. Krążą rojem rozdrażnionych much Nad kubłem gdzie cisnęłam tampon miesięczny. Wieszam majtki na sznurze wisi Jesienin. Biorę phanodorm tabletkę kradnie Trakl. Kiedy otwieram oczy wyfruwa ptak Anielska dusza Keatsa ponad wodę snu. Ich śmierć przecinkiem, wciska się w tok zdania I nieustannie sylaby mi liczy. Zasypiam z ich imieniem na ustach i z nimi W ustach, przy boku, w kroczu i macicy. I nawet teraz któryś pisze mi te słowa: "Bądź pochwalona pochwa Twa, Madonna".



Autor - Wojaczek Rafał



<< powrót