"Poranek Griega"
słońce zachodzi
i znów się pojawia
czarne słowiki
śpiewają pieśń o rozkoszy
dnia
mgła
paruje świat
ognista kula otworzy nam
wrota do przyszłości
gdzie czas i przestrzeń to jedność
śnieżna biel opada
wyłaniają się diamenty
rozwieszone wśród pajęczych nici
czarne staje się białym
ciemne jasnym i kolorowym
ustaje muzyka
jasność zapada
a kurtyna w dół