"List do nie wiadomo kogo"
Niejakiemu Wojaczkowi Takich mając aliantów jak dobra krew, mózg Obfite białko spermy, pot, łzy, wzrok i słuch Ciesząc się sercem zdatnym do spazmu, płucami Wydolnymi na tyle, byś mógł zdmuchnąć gwiazdki Drobnych klęsk, co od czasu do czasu się w oczach Zapalały to jednak nie był jeszcze pożar Mogąc zawsze posiadać jasne przedstawienie Spraw i czynności jutra, mogąc pisać wiersze Nie sercem je wyrzynać na głuchym pniu dnia Czy tam na ciemnej ścianie nocy, mogąc w gwiazd Sprzysiężenie się z tobą wierzyć mimo drobnych Awarii w waszych jawnych paktach pokojowych Mogąc mieć swoją gwiazdę i manierę własną I przy pewnych dochodach mieć jeszcze dość czasu Aby kochać miłością w dobrym tonie smutną Ale pożywną, Jakąś dziewczynę niegłupią Studentkę filologii albo medycyny Zamożną z domu, ładną, z gustem oraz czystą Ty mogłeś być poetą. Ale ciągle nie Uparcie powtarzając dziś nie wiesz, kimś jest! 1969