"rozpłyniesz się"
zamknę słowa w obce słowa wieczności
by nic nie umknęło moim ustom
i będę milczeć w rozkosznej ciemności
czując wilgoć gwiazd nisko zawieszonych
nad naszymi głowami
a chłodne morskie powietrze
przebije me ciało jak ostry sztylet
wykuty z samych łez
zanim księżyc zechce wślizgnąć się
przez szczelnie zamknięte powieki
jeszcze jeden twój szept
duży i złoty
a potem płaską dłonią
na lekkim piasku zakreślę znak;
zwierzenie
lecz magiczne litery zmyte słoną falą
ciężkie od swej boleści
ugrzęzną na dnie