"Na brzegu wielkiej wody"



Na brzegu wielkiej wody naszego znużenia czekamy na znak aby oczy nam rozjaśnił zachwytem i zarazem ogromną pokorą. Czekanie w nas otwiera swoje ssące usta ale nie jest już głodem i łagodnie ssie w swe wnętrze w naszym wnętrzu melancholię zmierzchu. Zanim znak się we wschodniej stronie nieba zjawi świecąc zieloną łuną swych miedzianych tkanek patrzymy jeszcze w wodę co przed nami leży. Wzrokiem otworzyliśmy furtkę w jej powierzchni skąd znów wychodza krewni, ci, których od rana kładliśmy w barkę co już ściekła z prądem, Ziemię. I idą niosąc głowy w dłoniach, genitalia na piersi jak ordery mają zawieszone. Nasza Pani nam niesie swe wyssane łono. Aż któryś z nas nareszcie pierwszy zamknie oczy - zobaczy płomień znaku co przepala mózg. Wodo, która nad nami zamkniesz ciche oko!



Autor - Wojaczek Rafał



<< powrót