"Pierwsza gwiazda"
Byłem szcześliwym gościem w Starym Kraju. Twojego ojca umierającego Do słusznej smierci tętna wysłuchałem. Gdzieś w szparze ciała serce wydzwaniało Naprawdę wieki już - w czasie sekundy Mojej niedużej śmierci. I widziałem Naród zebrany wkoło jego łóżka, Odmierzający oklaski, cukierki Jedli, mężczyźni i kobiety, dzieci Patrzyły z góry z ramion wielkich ojców. A potem twoja matka myła trupa, Ostatnią wolę czytała script-girl. Lecz, choć na Ziemskim Planie nieobecna Prawdziwie pierwszą gwiazdą była śmierć.