"więte krowy"
Kłosy traw puchną jak i nasze żyły Rosną nam piersi i wymiona krów Jesteśmy święte krowy na pastwisku Miłości co się nam jak łąka widzi I ciekły upał w osobliwych włosach Naczyń krwionośnych już przestał być krwią Wszystek nasieniem jest miłym nam światłem I dalej pilnie jemy świętą trawę Ogromne zady obmacuje wiatr Także brzemienny wreszcie rodzi ptaka Swym zaistnieniem nagłym zdziwionego Musi dopiero nauczyć się latać Trawa osobno urodziła mrówkę My rozmawiamy każda ze swym brzuchem